wtorek, 26 lutego 2013

11.

*Perspektywa Emmy* MUSIC ON
Wow, to dosyć dziwne, że Amy i Lou razem.. Ale cóż, serce nie sługa, a między nimi iskrzyło coś od początku. Ciekawe jak Niall się trzyma? Dlaczego wspomniałam o Niall'u jak mówię o związku Louis'a i Amy? Ponieważ, Niall czuje coś do niej. Czy jest to miłość? Tego nie wiem, ale wiem, że boli go to, że to nie On może przytulać, całować, dotykać i spędzać każdą wolną chwile z Am, tylko ktoś inny. Ktoś, kto Go wyprzedził. Ten ktoś jest Jego przyjacielem. Nie widziałam się dzisiaj z Niall'em, ale zapewne przyjdzie do mnie i się wyżali. Może wypłacze. Zawsze tak robił jak miał doła, nawet nie tylko doła. Przychodził do mnie pogadać. Byliśmy przyjaciółmi. Nie powiedziałabym, że najlepszymi, ale dobrymi. Jednymi z lepszych. Może kiedyś będziemy najlepszymi? Mogłam mu powiedzieć większość rzeczy, tak jak On mi. Dlatego tak mnie bolało, jak widziałam jak on cierpi przez dwójkę osób. Dwójkę swoich przyjaciół. Skąd to wiem? Że cierpi, że obwinia siebie, że nie zrobił pierwszego kroku? Z głowy. Za dobrze Go znam. Często powtarzam mu to zdanie: "-Za dobrze Cię znam Niall, wiem, że coś się stało.." Przecież Niall mógł by mieć każdą dziewczynę na świecie. Tyle dziewczyn za nim szaleje. Ale wybrał Amy, która niestety tak Go zraniła. Nie odwzajemnia jego uczucia. A może nawet o nim nie wiem? Ale ja wiem, wiem co właśnie czuje i przechodzi. Gdy Oni cieszą się sobą, on jest załamany. Może dzisiejsza dyskoteka trochę go 'poprawi'. Wiem, że Ams nie zrobiła tego specjalnie, ale mogła by się chociaż domyśleć po jego zachowaniu. Ale nie. Pan Horan jest przecież twardy i nie kocha żadnej dziewczyny...
- .. to jak, teraz do mnie, a następnie na dyskotekę? - zapytała mnie Amy, która jednocześnie przerwała mnie z rozmyśleń
- Tak, jasne. A wiesz może chociaż do jakiego klubu idziemy?
- Nie. - uśmiechnęła się do mnie - chłopcy mają coś wymyślić.
Miejmy nadzieję, że nie wybiorą pierwszego lepszego klubu, bez ochrony i masą pijanych nastolatków. Są zbyt ostrożni, aby pójść do takiej obory. Tak, obory. Bo jak inaczej nazwać miejsce, w którym na około porozlewane są drinki, pety, wymiociny, walające się papierki i inne gówna tego typu.
Weszłyśmy do środka i od razu skierowałyśmy się do pokoju Am, zahaczając jeszcze o garderobę.
- Wybieraj co chcesz. - puściła mi oczko - ja wezmę te dżinsowe spodenki, bokserkę na ramiączkach ze znaczkiem Superman'a i te czarne trampki Converse. Tutaj i na dole jest łazienka. Kosmetyki są w toaletce. Mam nadzieję, że sobie poradzisz. - zaśmiałyśmy się - a ja teraz idę się przebrać. Zaraz wrócę.
Opuściła mnie kierując się do łazienki.
Postanowiłam postawić na wygodę i ubrałam się podobnie do Ams. Nałożyłam czarne legginsy, tunikę do połowy pośladków i wyjęłam pierwsze lepsze pasujące buty. Efekt mnie zadowolił. Zeszłam schodami w dół. Moim celem była łazienka i toaletka, która miała się w niej znaleźć. Otworzyłam dębowe drzwi, a w środku ani śladu toaletki. Kilka cieni, eyeliner i puder - porozwalane były na półce. Ale nic więcej. No może jeszcze jakieś perfumy. Ale nie była żadnej toaletki o której wspomniała Amy. Może chodziło jej o to? Wzięłam do ręki tusz, który schowany był pod małą stertą cieni i postanowiłam postawić na naturalność. Miałam już się malować, gdy do łazienki wparowała Amy.
- Co ty robisz? - zaśmiała się, popatrzyłam się na nią marszcząc przy tym czoło - Zostaw to, to mojej mamy - dalej się śmiała - dlaczego nie poszłaś do mojego pokoju, do toaletki? - uśmiechnęła się
- Nie powiedziałaś mi gdzie jest, więc myślałam, ze tu coś znajdę. - wzruszyłam ramionami
- Chodź głuptasie, pomaluj się i wychodzimy. Chłopcy już są. - Pociągnęła mnie za rękę, w kierunku jej pokoju.
Bladoróżowe ściany współgrały z białymi meblami w jej pokoju. Z tego co zauważyłam były jeszcze jedne drzwi, które były zamknięte. Nie chciałam być wścibska więc nie podeszłam do nich i nie wparowałam do środka, tylko ładnie zapytałam:
- Co jest za drzwiami?
- Moja sypialnia. A co miałabym spać na podłoże tutaj? - zaśmiała się
- Nie, nie tylko... No wiesz, nie zawsze się spotyka, że ma się dwa pokoje- 'dzienny' i sypialnie.
- Spoko, nie gniewam się. Przecież nie mam za co. - puściła mi oczko - ale wiesz, tym razem cię tam nie zaproszę, bo mam WIELKI bałagan - dodała, z naciskiem na słowo 'wielki' przy czym 'wyłupiała' oczy.
Pomalowałam się jedynie odrobiną tuszu, przypudrowałam nosek, zrobiłam ciękie kreski eyeliner'em i musnęłam usta błyszczykiem. Amy zrobiła tak samo. Chociaż ona i tak wyglądałam przepięknie. Nie musiała nic w sobie poprawiać. Była idealna. Jak ona stała w kolejce po urodę, to ja siedziałam na dupie i czekałam, aż ktoś - czytaj aniołek, albo sam Bóg - do mnie podejdzie. Inaczej mówiąc - lenistwo.
- To ja już gotowa. A ty? - zapytałam dziewczynę
- Też, chodźmy. - zeszłyśmy po schodach, Amy powiedziała rodzicom, że wychodzi i wróci późno, i aby na nią nie czekali.
Pod domem stali już chłopcy. Am na przywitanie oczywiście pocałowała się z Lou, automatycznie wzrok przeniosłam z tej parki na Niall'a, który nie wiedział ja się zachować - uśmiechać się sztucznie i na pokaz, czy odwrócić wzrok i udawać, że ta sytuacja nie ma miejsca, a jeśli już ma to on o tym nie wiem i na to nie patrzy. Szkoda mi się go robiło z każdą kolejną  sekundą, więc nie czekając dłużej podeszłam do niego i mocno go przytuliłam szepcząc Mu do ucha:
- Nie rozpłacz się, proszę. Nie przy nich. Nie teraz. Bądź twardy i pokaż, że ci nie zależy. Że masz ich głęboko w dupie. Niall. Zrozum, tak będzie najlepiej. Dla ciebie i dla niej.
- Ale ja tak nie umiem, Em. Nie umiem cieszyć się jej szczęściem. Dlaczego to nie mogę być ja? Dlaczego? - po jego poliku popłynęła jedyna, samotna łza, którą po chwili wytarł. Pomrugał kilka razy powiekami, aby nie było ich więcej.
- A z nami to już się nie przywitacie? - spytali chłopcy, no tak- ja wtulona w Niall'a, a Am w Lou..
Podeszłam do każdego i przywitałam się z nimi. Nawet z moim bratem, dziwne. Amy zrobiła tak samo.
Po chwili siedzieliśmy wszyscy w samochodzie Zayn'a. Ja na miejscu pasażera z przodu, obok Zayn'a, który prowadził. Na tylnych siedzeniach, po lewej stronie siedział smutny Niall, obok niego pośrodku Amy, którą obejmował ramieniem Louis, siedzący po prawej stronie dziewczyny. Danielle, Perrie, Liam i Harry siedzieli odwróceni do nich plecami. Z tyłu samochodu. Jakoś się zmieściliśmy. Amy miała okazję zapoznać się z dziewczynami. Po 10 minutach byliśmy już na miejscu. Przy wejściu stało dwóch ochroniarzy, mający w rękach jakiś notes, w którym sprawdzają czy nie przyjdzie tu ktoś nie proszony.
- Imię i nazwisko? - zapytał jeden masywny ochroniarz chłopców
- Ja jestem Harry Styles. -  jeden z nich przekartkował notes i powiedział do drugiego:
- Wpuść ich, to One Direction. A te panie są z wami?
- Tak, tak. - odpowiedział.
MUSIC ON 
Weszliśmy do środka, a z głośników właśnie rozległa się kolejna piosenką. Tym razem Christiny Aguilery. Poszliśmy usiąść na kilkunastoosobowej sofie stojącej w rogu klubu. Harry postanowił iść po coś do picia. Każdy powiedział chłopakowi co ma kupić. Pomyślałam, że może właśnie ta impreza to szansa, abym znowu mogła być z Harry'm. Przynajmniej spróbuję. W końcu - do odważnych świat należy. Uśmiechnęłam się do siebie i poszłam w kierunku baru, przy którym czekał Loczek na alkohol.
- Hej co tam? - zagadałam do bruneta
- A jak ma być? Dobrze. - uśmiechnął się pokazując swoje śnieżnobiałe, równe zęby i dołeczki w policzkach. Aż zrobiło mi się gorąco.. - Co to się stało, że przychodzisz do mnie? Nowe zamówienie mają? - zaśmialiśmy się
- Nie, nie. Chciałam pogadać, dotrzymać Ci towarzystwa, lub po prostu pomóc ci nieść zamówienia. - uśmiechnęliśmy się.
Postanowiłam, że wykorzystam to, jak już się napije i mu wszystko powiem. Pójdziemy tańczyć wolny taniec, obejmiemy się lekko już się chwiejąc, a następnie wszystko mu powiem, to co czuję, to jak bardzo żałuję rozstania, i to jak mocno go kocham. Przyjaźń mi nie wystarczy. Nie potrafię. Dziwne, mówię do Niall'a, aby nie przejmował się Amy. Aby znalazł kogoś innego, a sama tak nie postępuję. Nie zostawię w spokoju Hazzy.. I znowu odbiegłam od tematu przenosząc się na Niall'a. No więc, powiem mu wszystko, a On na następny dzień zapomni, ale chociaż nie będę się obwiniać, że nic nie zrobiłam w kierunku naszego związku. A co jeżeli On nie zapomni? Będzie ciągle pamiętał, i nie odwzajemni mi mojego uczucia?
- To jak pomożesz mi? - znowu te zabójcze dołeczki ukazały się na jego idealnej buzi.
- Tak jasne, daj to. - wyrwałam mu jedną tackę i ruszyłam w kierunku naszego stolika. Harry zrobił tak samo i po chwili znalazł się przy mnie.
Louis obejmował Amy, Liam - Danielle, Zayn - Perrie. Właśnie, Perrie. Jak ja jej nie znoszę. Dlaczego w ogóle ona musiała być dzisiaj z nami na tej imprezie? Dlaczego nie była ze swoimi koleżankami z zespołu tylko z nami? Dziwię się mojemu bratu dlaczego tak wybrał. Tyle dziewczyn nie zapatrzonych w siebie w naszym mieście. No właśnie mieście. Tylko mieście, a jeszcze przecież pozostawał kraj i cały świat. Nie popierałam tego związku, byłam mu przeciwna. Jeszcze czego, może jeszcze mój brat ma wziąć z nią ślub? Może jeszcze mają mieć wspólne dzieci? Nie tak łatwo, ja nie pozwolę skrzywdzić mojego brata, tak, jaki i moich przyjaciół. Dlatego tak będę pomagać Niall'owi jeśli będzie tego potrzebował. Jest zbyt delikatny, aby ktoś mógł Go tak mocno skrzywdzić..
Pierwszy drink, kolejny i kolejny. Piliśmy do upadłego. Obok gdzieś Amy całowała się z Lou. Niall gdzieś zniknął z resztą jak każdy. Jedynie ta dwójka zakochańców i półprzytomny Harry dotrzymywali mi towarzystwa. Szkoda byłoby, aby jeszcze paparazzi przyłapało ich, jak są, aż tak piani.
Gdzieś w tłumie spostrzegłam Niall'a siedzącego przy innym stoliku z jakąś laską, której w ogóle nie znałam. Podeszłam tam, potrząsnęłam Horan'em aby się otrząsł i trzepnęłam go w brzuch.
- Co ty odwalasz?! - wrzasnęłam, i kontynuowałam nie dając mu dojść do słowa - A Amy? Już Ci nie zależy? Już masz ją w dupie? I wszystkie uczucia jakimi ją darzysz? Chłopie, oprzytomniej. Co ty wyrabiasz? Liżesz się z jakąś laską, której praktycznie nie znasz! Co ja gadam? Praktycznie? Ty jej kurwa w ogóle nie znasz! Niall wracamy! - oznajmiłam łapiąc Go za rękę i próbując ciągnąć za sobą, niestety jest ode mnie silniejszy i nie dałam mu rady. Odpuściłam.
- To ty mi kazałaś znaleźć inną. Więc proszę, oto ona. - wskazał ręką na dziewczynę, która siedziała i przyglądała się całej zaistniałej sytuacji. Wstała, podeszła do Niall'a chwyciła go za rękę i zabrała gdzieś, ciągle ciągnąc Go za rękę.
- Jeszcze tego pożałujesz! - krzyknęłam. 'Kretyn' - pomyślałam.
Podeszłam do naszego stolika gdzie był: półprzytomny, nie wiadomo co mówiący - Harry, usypiająca w ramionach śmiejącego się Zayn'a - Perrie. Danielle, Louis, Liam i Amy tańczyli razem na parkiecie znajdującym się przy naszym stole, więc nie było problemu ich znaleźć. Jedynie Niall polazł gdzieś z tamtą lafiryndą.
- Chodźcie, idziemy już. - zarządziłam podchodząc do każdego z osobna, przy czym wskazywałam im, gdzie mamy się spotkać - na tyłach tego klubu. Wyjdziemy tylnym wejściem, ponieważ jest dużo mniejsze prawdopodobieństwo, że będą tam fotoreporterzy. Zostawiamy Niall'a samego.
Coś tam marudzili, ale ja na to nie zważałam tylko szłam w wyznaczonym - przeze mnie - kierunku.
Poszliśmy do pierwszej taryfy stojącej obok budynku, ledwo zmieściliśmy się w środku z racji tego, że było nas dziewięcioro - znaczy ośmioro, bo przecież nie wiem gdzie jest Niall - samochód był pięcioosobowy. Poprosiłam kierowcę, aby zawiózł nas pod dom mój i Zayn'a. Wszyscy tam wysiądą i przenocują u nas.
A jutro - tak jak mówiła mi Amy - nie pójdziemy do szkoły, tylko będziemy zwalczali kaca.
Po kilku minutach byliśmy już pod drzwiami. Tylko je otworzyłam, a wszyscy weszli i rzucili się, oby na miękkie miejsce i zasnęli.
Rano obudziło mnie walenie do drzwi. Nie wiedziałam kto mógł być o tak wczesnej porze, bo była tylko 6.00, i dlaczego nikt inny nie mógł otworzyć tylko właśnie JA.
W ustach miałam straszną saharę  strasznie mnie paliło w buzi, głowa mnie bolała i chciało mi się pić. Pierwsze co zrobiłam to pobiegłam po drodze do kuchni, wzięłam małą butelkę wody, przyjrzałam się w lustrze, aby nie przestraszyć osoby stojącej za drzwiami i poszłam otworzyć drzwi. Kogo tam zastałam? Oczywiście Pana Horan'a, ale nie był sam.
- Dzień dobry, o co chodzi? - powiedziałam nieśmiało komendantowi policji, raz spoglądając na pół trzeźwego chłopaka, a raz na tą dwójkę mężczyzn, trzymających Go za ramiona. - Coś ty idioto znowu zrobił? - tym razem zwróciłam się do blondyna
- Niech się pani nie denerwuje. Nic takiego. - uśmiechnął się jeden policjant
- To co on tu robi? - zapytałam
- Mówi, że tu mieszka. - spojrzałam na chłopaka ze zdziwieniem, a on zrobił błagalną minę. - Jeśli to prawda, to możemy go tu zostawić. A jeśli nie, to poczeka sobie w komisariacie, bądź na izbie wytrzeźwień do czasu, aż nie poda prawdziwego adresu. A jeśli pani chce wyjaśnienia, to może pani nas wpuścić do środka, i tam pogadamy, bo jak pani sama widzi pada deszcz, a stać i tak moknąć nie jest za przyjemnie. - wyjaśnił drugi. Słusznie zauważył, padał deszcz, bo w Londynie trudno jest załapać się na słońce..
- Tak on tu mieszka. - popatrzyłam ze złością na Niall'a - mogą panowie też wejść i wszystko wyjaśnić, jeśli oczywiście panowie chcą. - nadużyłam słowa 'panowie'.
- Dziękujemy. - weszli puszczając Horan'a, który właśnie do mnie podszedł i staną z tyłu cicho szepcząc 'Dziękuję' - Chodzi o to, że pan Niall brał udział w bójce..
- W jakiej znowu bójce Niall? - przerwałam mu
- Później ci wyjaśnię.
- To może my już was zostawimy.. Do widzenia - odpowiedział jeden z policjantów zamykając za sobą drzwi
- Do widzenia. - odpowiedziałam jak drzwi były już całkowicie zamknięte - A teraz czekam na wyjaśnienia. - odwróciłam się do blondyna, opierając o framugę.
___

No to macie rozdział i się cieszcie :D Zapraszam do brania udziału w ankiecie znajdującej się na samej górze po prawej stronie:)
Postanowiłam zrobić perspektywę Emmy, tak dla odmiany :) Niegrzeczny ten Niall! Haha.
I aby nie było - ja strasznie kocham Perrie i dziewczyny chłopców, Eleanor też miłuję, ale jej tu nie ma ze względu na akcję opowiadania. Wiecie Louis + Amy..
No i niestety. Emma, nie wykonała swojego planu co do Hazzy, a szkoda :(
Niestety jestem chora. Tak, znowu :'[ ale postaram się coś dodawać szybciej ;)
Boli mnie to, że nie komentujecie rozdziałów, bo przez brak komentarzy nie dodaję rozdziału, np. przez miesiąc.
WIEC TERAZ KAŻDY KTO PRZECZYTA - KOMENTUJE
Pytania do was: 1. Jak myślicie, między Emmą a Niall'em coś zaiskrzy?
2. Co chcielibyście 'dostać' w następnych rozdziałach?
3. Skończyć pisanie czy dalej to robić?
4. Sami dodajcie coś od siebie :)
10 KOMENTARZY - NOWY ROZDZIAŁ

środa, 20 lutego 2013

10.

*Perspektywa Amy* MUSIC ON
Weszłam do domu i jedyna myśl jaka mi się nasunęła to tylko "Nie mogę uwierzyć, co to ma być?" Weszłam w głąb mieszkania zamykając za sobą drzwi. Kto mógł to zrobić? Na półkach i szafkach w przedpokoju były różnej wielkości świeczki, tak samo jak i na schodach prowadzących na górę domu. Podłoga zaś, obsypana była płatkami róż. W całym domu panowała cisza i spokój, a jedynym źródłem światła były świeczki i powieszone na ścianie kinkiety.
- Mamo, tato.. Jesteście? - krzyknęłam, ale nie dostałam odpowiedzi.
Zdjęłam kurtkę, buty i torbę rzucając rzeczy gdzieś w kąt. Nie powiem, ciekawiło mnie to i kogo mogę zastać na górze, oczywiście również też kto to zrobił.. Nie pewnie, ale z ekscytacją poszłam po schodach na górę. 'Kwiatowa droga' prowadziła do mojej sypialni. Na łóżku porozwalane były płatki róż, leżała tam też jedna, cała róża. Podeszłam do niej, wzięłam ją do ręki i powąchałam. Za sobą usłyszałam chrząknięcie i dźwięk zamykających się drzwi. Automatycznie rzuciłam  róże na bok i odwróciłam się.
- Louis? - spytałam
Chłopak jedynie pokiwał potwierdzająco głową i podszedł bliżej.
- Co ty tu robisz? Jak dostałeś się do środka? - zaczęłam zadawać mu masę pytań - To ty to wszystko przy.. - przerwał mi pocałunkiem, nie powiem- podobało mi się, ale nie byliśmy parą, więc odepchnęłam go lekko do tyłu
 - No co? - zapytał
- Nic Loui, nie uważasz, że za krótko się znamy?? Nawet nie jesteśmy parą. - odpowiedziałam siadając z brzegu łóżka. Louis podszedł do mnie, staną na przeciwko i wyciągną rękę. Złapałam ją i wstałam. Chłopak objął mnie w tali i przyciągną do siebie. Spuściłam wzrok, a on złapał mnie za brodę zmuszając abym na niego popatrzyła. W jednej chwili pocałował mnie- najpierw nieśmiało, następnie coraz mocniej i zachłanniej. Zaczęłam odwzajemniać mu pocałunki. Zaplotłam moje ręce na jego szyi. Zapewne zauważył, że zaczęło mi się to podobać, ponieważ zaczął pozwalać sobie na więcej, więcej i więcej.. Najpierw delikatnie jeździł po moich plecach rękoma, następnie położył swoje dłonie na moich pośladkach. Pociągnęłam go na łóżko, zaczęliśmy się rozbierać ciągle całując się.. Gdy byliśmy już w samej bieliźnie, zapytałam się Lou:
- Jesteś pewien?
- Tak, a ty? - zapytał
- Tak, ale chwilę. Napiszę tylko do Emmy, że dzisiaj nici z naszego spotkania. - oznajmiłam z nadzieją, że pozwoli mi opuścić Go na chwilę.
- No niech będzie, ale szybko.
,,Dzisiaj się nie spotkamy, wybacz. Amy''
Nie czekałam na odpowiedź - wyłączyłam telefon, aby przypadkiem nie przeszkadzał i wróciłam do Louis'a. Momentalnie, gdy stałam w tej sypialni taka zdezorientowana, a On mnie pocałował po raz pierwszy, poczułam coś do niego. To 'coś' to chyba miłość..
- Już jestem. - powiedziałam wchodząc do sypialni.
- No nareszcie.. Chodź tu do mnie. - złapał mnie za rękę i przyciągnął.
Po raz kolejny zaczęliśmy tylko nam znany taniec języków, zaczęliśmy od nowa poznawać nasze ciała. Dalej i dalej.. Przypadkowo spojrzałam na zegar wiszący na mojej ścianie, wskazywał godzinę 17.00.
- Em.. Loui.. - zaczęłam mówić między pocałunkami - Wiesz jest 17, czyli moi rodzice kończą właśnie pracę.. Trochę głupio jak przyłapią nas na takiej scence..
- Twoi rodzice mają urlop, mały wypad we dwoje. - puścił mi oczko.
'Co to miało znaczyć?' - pomyślałam
Po chwili leżeliśmy już nadzy, nie wiem kiedy Lou nałożył prezerwatywę i wszedł we mnie. Jęknęłam. Było mi bardzo przyjemnie, jemu zapewne też. Poruszał się w przód i w tył, w rytmicznym tempie. Zaczął całować moje ciało - od ust, następnie szyja, piersi i zjeżdżał ciągle w dół - przy czym lekko przygryzał moją skórę. Doszliśmy prawie w tym samym momencie. Wyszedł ze mnie i położył się obok na łóżku. Przykrył nas kołdrą oraz objął mnie ramieniem i pocałował w głowę. Usnął. Ja jeszcze trochę poleżałam i myślałam o tym co stało się przed chwilą - "Nie wiem, co mi odbiło, że dałam się tak łatwo zaciągnąć do łóżka.. Przecież prawie w ogóle Go nie znałam. A jeśli On traktuje mnie jako dziewczynę na jedną noc? A co jeśli media i prasa dowiedzą się o tym? Nie będę miała życia prywatnego.." Zasnęłam. Obudziłam się dosyć wcześnie, bo o 5.53 . Louis spał dalej przy mnie. Postanowiłam nie budzić go o tak wczesnej porze, więc pozbierałam porozrzucaną przez nas - bieliznę i inne ciuchy. Wzięłam ubranie na dzisiaj i poszłam do łazienki. Napuściłam wody do wanny i zanurzyłam się w tej ciepłej cieczy.. Dzisiaj postanowiła nie iść do szkoły. Zostanę z Louis'em, to znaczy - jeśli on będzie chciał ze mną zostać, w końcu to on jest 'gościem'. Obgadam z nim kilka spraw, między innymi dzisiejszą noc. I to, co powiedział o rodzicach: " Twoi rodzice mają urlop, mały wypad we dwoje.Przejdziemy się do chłopców - jeśli chcą mnie widzieć. I jakoś dzień zleci. Po godzinnej kąpieli wyszłam z wanny, dokładnie się wytarłam i przebrałam w czyste ubrania. Wyszłam z łazienki i zeszłam na dół, do jadalni. O dziwo zastałam tam pół przytomnego Lou.
- Dzień dobry. - posłałam mu szczery uśmiech
- Witam. - uśmiechnął się, podszedł do mnie i obdarował mnie pocałunkiem - jak się spało u mojego boku? - poruszył zabawnie brwiami
- No właśnie musimy o tym pogadać.. - zaczęłam - Bo widzisz.. My przecież nawet.. - przerwał mi
- Jeśli o to chodzi to tak, chcę z tobą być. Jeśli się oczywiście zgodzisz. - odszedł kilka kroków do tyłu i zaczął mówić - Czy.. No.. - zaczął się jąkać. Popatrzyłam na niego zirytowana i dodałam po chwili:
- Wczoraj to do łóżka wiedziałeś jak mnie zaciągną, a teraz nie wiem jak o chodzenie poprosić.
- No widzisz! - Krzyknął uradowany - Wiesz o co chodzi, więc powiedz. Zgadzasz się? - wyszczerzył się
- Jeśli dowiem się czego, to może, może.. - zaczęłam się z nim droczyć, co po jego minie można było się domyśleć, że nie spodobało mu się za bardzo.
- Ale przecież wiesz! - tupną nogą i odwrócił się ode mnie obrażony, zachowywał się jak małe, rozwydrzone dziecko.
- Ale skąd wiesz, że wiem?! - spytałam zirytowana - Powiedz o co ci chodzi!
- No, że.. Ty i ja.. - zaczął lekko zawstydzony - no wiesz! Że my razem..
- Czyli? - nie dałam za wygraną
- No czy będziesz moją dziewczyną, do cholery! - krzyknął
- Nie lepiej było tak od razu? Będę. - podeszłam do niego i pocałowałam Go, od razu odwzajemnił pocałunek.
- To może powiemy reszcie o tym, że jesteśmy razem? - spytał
- Później, teraz chciałabym z Tobą porozmawiać.
- Coś się stało? - spytał zmartwiony
- Nie, nic. Ale gdzie są moi rodzice? I o co chodziło Ci z tym, że są na urlopie?
- A, no bo ten.. - złapał się za tył głowy i uciekał wzrokiem - Twoi rodzice mają krótkie wakacje, tylko do weekendu. - uśmiechnął się - Załatwiłem im wszystko i ta dam, oto jesteśmy sami. - pocałował mnie
- Ale gdzie oni są?! I jak tu wszedłeś?
- Są na Karaibach, a dali mi klucz, bo z nimi porozmawiałem i wiedzieli, że się pokłóciliśmy- chociaż nie wiem o co, no ale mniejsza o to- ale wracając do rodziców, nie wiedzieli co zamierzam zrobić, wiedzą jedynie, że byłem u nich w domu i czekałem na Ciebie..
- Jesteś jakiś nienormalny! - krzyknęłam - Ale i tak cię kocham.
- Uu, co za wyznanie. - krzyknął ktoś z tyłu, obróciłam się i zobaczyłam cały zespół, tylko Niall był jakiś przybity. Wszyscy zaczeli nam gratulować, ale po chwili zapytałam:
- Co wy tu robicie, jak weszliście? - spytałam
- Cześć - uśmiechnęli się
- Hej, odpowiecie na moje wcześniejsze pytanie? - spytałam, Louis objął mnie od tyłu w pasie i pocałował w policzek.
- No jasne, było otwarte więc weszliśmy. - uśmiechnął się Harry - ale widać, że przeszkodziliśmy...
Hazza podszedł do Louis'a, dał mu lekkiego plaskacza w policzek i rzekł:
- Nie pilnowałem cię jedną noc, a ty już mnie zdradzasz? - zaczął udawać, że płacze - z nami koniec.
- Ale kochanie! To nie tak jak myślisz.. - padł na kolana Lou - wyjdź za mnie, to z tobą chce spędzić resztę życia. - Wszyscy zaczęli się śmiać, zachowywali się jak aktorzy.
*3 godziny później*
- Co dzisiaj robimy? - spytał się mnie Niall
- Wiem, mam pomysł. - krzyknęłam uradowana, z nadzieją że chłopcy może się zgodzą - Nie ma nikogo u mnie w domu, aż do weekendu. Wiec.. Może tak jakaś impreza? Wyjdziemy do klubu, pobawimy się..
- Dobry pomysł. Ale przecież masz szkołę.. - zaczął Liam
- No i co? Jeśli dwa dni opuszczę, nic się nie stanie. Weźmiemy też Emmę. Będzie fajnie, uwierzcie. - zrobiłam błagalną minę patrząc na wszystkich.
- No niech będzie. - zgodzili się wszyscy, po czym wszyscy przytuliliśmy się.
- Trzeba będzie iść jeszcze po Emmę do szkoły. Idziemy? - zaproponowałam.
- Idziemy, czy jedziemy bo jeśli jakieś fanki nas zaatakują? - Zaproponował Zayn
*pod szkołą*
Czekamy na Emmę już dobre 15 minut, ale takie są uroki jazdy samochodem - szybko i przed czasem.
- Wiecie co? - nie czekając na odpowiedź, zaczęłam mówić dalej - może wy teraz pojedziecie do siebie do domów i przygotujecie się? A ja poczekam na Em, i razem się wyszykujemy.. Spotkamy się na miejscu.
- A wiesz już do jakiego klubu wybieramy się? - zapytał Louis
- Szczerze to nie znam tu żadnych, liczę na was. A teraz spadam, bo Em już idzie. - pocałowałam przelotnie Lou i wyszłam z auta biegnąc do Emmy, która w tym momencie wychodziła przez bramę szkolną. Opowiedziałam jej o planie moim i chłopców i o tym, że ja i Louis jesteśmy razem. Dziewczyna zdziwiła się, ale też pogratulowała nam. Nie opowiedziałam jej jedynie o dzisiejszej nocy, postanowiłam pozostawić to dla siebie. 'Ciekawe czy Louis wygadał się chłopakom?' - pomyślałam.

-
W końcu macie rozdział ;] Wiem, że cała akcja kręci się w okół scenki erotycznej Amy z Louis'em i ogólnie w okół ich dwójki. Ale to już nie długo ;3
Kolejny nie wiem kiedy dodam, ale postaram się aby był dłuższy niż ten. Możecie pytać bohaterów jak i mnie w komentarzach.
10 komentarzy - nowy rozdział

czwartek, 31 stycznia 2013

09.

*Perspektywa Amy* MUSIC ON
W domu Malików byłyśmy już po 10 minutach, szczerze to strasznie blisko siebie mieszkamy..
- To co dzisiaj będziemy robić? - spytałam dziewczynę
- Obejrzymy film, poplotkujemy i coś jeszcze wymyślimy. - odpowiedziała uśmiechnięta wchodząc do domu, który był na prawdę ładny. Wchodząc na przeciwko drzwi mieścił się salon, przez który wchodziło się do jadalni. W salonie można było wejść też na taras znajdujący się na tyłach domu. Po lewej stronie drzwi wejściowych znajdowała się łazienka w której był natrysk, ubikacja, pralka i zlew. Na przeciwko niej znajdowała się kuchnia mniejszych rozmiarów. Na lewo od kuchni były schody prowadzące na wyższe piętro domu. Było to miejsce bardziej prywatne, ponieważ były tam sypialnie, łazienki, garderoba i biblioteczka z "biurem". Sypialnia Emmy była koloru białego. Na ścianach wisiały zdjęcia jej, znajomych i rodziny. Łóżko było dwuosobowe, przykryte puchową narzutą, a na niej ułożone były małe poduszki. Biurko miała koloru dębowego, tak jak szafę i komodę. Na biurku leżał jej laptop, przy którym stała klatka  z myszką.
Gdy rozejrzałam się już po domu, Emma zaprowadziła mnie do salonu, abym wybrała film, który będziemy oglądać.
- Może "Zmierzch" ? - spytałam nie pewnie
- Ok, dobry wybór. - puściła mi oczko i powiedziała Emma, która pochwaliła mój wybór.. Filmu i tak nie miałyśmy zamiar oglądać, tylko chciałyśmy go włączyć, aby grało coś w tle, oraz od czasu do czasu spojrzeć na ekran i zobaczyć co się dzieje, a tak miałyśmy cały czas gadać.
Zaczęłyśmy się przygotowywać na wieczór. Pierwsza myć poszłam się ja. W tym czasie kiedy ja się przygotowywałam, Em, miała szykować jedzenie, kakao, książki na jutro do szkoły i ścielić łóżko.
Ogólnie w łazience byłam jakieś 15 minut, później poszła się myć Emma i mogłyśmy zacząć nasze "piżama party"..
- To jak zaczynamy? - spytałam Emmę
- Możesz włączać - zarządziła po czym wykonałam to, o co mnie prosiła.. Niespodziewanie dostała sms'a. To był Lou.
"Hej! Jak tam babski wieczór? Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Lou :) x" 
"Nie, nie przeszkadzasz ;) Co tam? ;*"
W przerwie między rozmawianiem z Em, pisałam sms'y. Z tego co opowiadała mi Em dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy o niej, jak i o reszcie zespołu, na przykład to, że Emma była kiedyś z Harry'm, ale niestety im nie wyszło, a Liam i Zayn mają dziewczyny. Liam ma Danielle, która jest tancerką, a Zayn - Perrie, która jest wokalistą w zespole powstałym w X Factor - Little Mix. Niestety Em, nie przepada za nią. Było już kilka minut po 22, a my lekko usypiałyśmy. Chociaż moim zdaniem, jak i pewnie Ems, dobrze się "bawiłyśmy".
- Nie chcę przerywać, ale wiesz.. Jutro szkoła. No i trochę zmęczona jestem.. - zaczęła Emma
- Tak ja też - ziewnęłam - pokaż mi gdzie będę spać. - uśmiechnęłam się
- Wolisz spać u mnie czy u Zayn'a? - spytała
- Obojętnie.
- Czyli śpisz u mnie. - uśmiechnęła się do mnie, na co ja odwzajemniłam uśmiech.
Posprzątałyśmy opakowania po chipsach, talerze po kanapkach, kubki po kakałku, paczki po żelkach i wyłączyłyśmy film, jak i telewizor. Poszłyśmy spać.
Kolejnego dnia wstałyśmy o 7.30, a raczej wstałam, ponieważ Emmy nie było w pokoju. Mniejsza z tym. Wzięłam ubrania oraz kosmetyczkę i postanowiłam iść do łazienki zrobić poranną toaletę. Gdy już się ubrałam zeszłam na dół do Emmy, która była już gotowa do szkoły i robiła nam śniadanie.
- Dzień dobry, jak się spało? - spytała mnie Em, która właśnie podawała naleśniki
- A dobrze, a tobie? O której wstałaś? - spytałam
- Nie dawno. Tak o 6.30 - "Boże kobieto, że ci się chciało wstać tak wcześnie" - pomyślałam robiąc wielkie oczy. Zjadłyśmy, a że do szkoły miałyśmy na godzinę 9.00, a dochodziła dopiero 8 - postanowiłyśmy pooglądać telewizję i po 15 minutach iść w stronę szkoły, przy okazji wstąpimy do Starbucks'a na kawę i pójdziemy prosto do szkoły. Tak i zrobiłyśmy.
*W szkole*
- Co teraz i gdzie mamy? - spytałam Emmę, która miała ze sobą plan lekcji
- Historia w 24. Lubisz?
- Tak. - uśmiechnęłam się i pokierowałam w kierunku drzwi z liczbą 24. Sala znajdowała się na końcu korytarza na parterze. Zanim doszła do mnie Emma, rozbrzmiał się dzwonek oznaczający dla nas pierwsza, a dla innych drugą lub nawet trzecią już lekcję. Lekcje mijały mi bardzo szybko. Na każdej lekcji nauczyciele przedstawiali się i prosili, abyśmy też się przedstawiali:
"Mam na imię Amy i jestem z Polski.." - na każdej lekcji to samo. Na przerwie, około 12 dostałam sms'a od Louis'a:


"Jak tam lekcje? Spotkamy się później? x"
"Pewnie ;) Kończę o 15"
"Przyjadę po ciebie pod szkołę :*"
"Ciekawe co ode mnie chce? I nie boi się, że fanki ze szkoły zaatakują go jak po mnie przyjedzie?" - pomyślałam. O 15 tak jak się umawialiśmy czekałam pod szkołą, a go dalej nie było. Dzięki Bogu była ze mną Em, która dotrzymywała mi towarzystwa.
- Głupek. - mówiłam cicho - A teraz zapewne gdzieś stoi za drzewami i śmieje się, że stoję tu i czekam jak jakaś idiotka. - westchnęłam do Emmy
- Nie prawda. Może musiał coś załatwić i zaraz będzie. - podtrzymywała mnie na duchu
- Ile 30 minut? Więcej się z nim nie umówię - poczekałyśmy jeszcze trochę, aż minęła godzina od naszego zakończenia lekcji, a Lou dalej brak - Idę do domu! - poinformowałam Emmę, kierując się w stronę domu.
- Poczekaj idę z tobą. - podbiegła do mnie, a resztę drogi spędziłyśmy w milczeniu. Gdy dochodziłyśmy do mojego domu Emma powiedziała tylko:
- Na razie mała. Nie przejmuj się, pewnie coś mu wypadło. - przytuliła mnie
- Mam nadzieję - odpowiedziałam gdy Em już odchodziła
Weszłam do domu, jak gdyby nigdy nic i poszłam do kuchni gdzie zastałam mamę.
- Hej. Co tam? - spytała się mnie - Jak lekcje?
- Dobrze. Jak coś to jestem u siebie w pokoju.
Poszłam do swojej sypialni położyłam się na łóżko - które rodzice kupili mi gdy byłam w szkole - zaczęłam rozmyślać dlaczego Louis tak postąpił, a co z tym szło - zaczęłam też płakać. Zasnęłam. Gdy już się obudziłam zobaczyłam, że dostałam sms'a gdy spałam - od Louis'a:
"Amy przepraszam. Dzisiaj musieliśmy być na 14 w wytwórni. Myślałem, że zdążymy do 15 więc cię nie informowałem, na prawdę przepraszam."
Nic nie odpisałam. Weszłam na chwilę na Twitter'a i tam też znajdowała się wiadomość od Lou, której treść była bardzo podobna do sms'a. Też przepraszał i tłumaczył się, że musiał jechać na 14 do wytwórni. Znowu nic nie odpisałam tylko wyłączyłam Twitter'a jak i laptopa i zeszłam na dół do jadalni na kolację. Może jestem zimną suką bez serca, że z nim nie pogadam? - zadałam sobie w myśli pytanie, na które znałam odpowiedź - tak.
- Cześć tato! - powiedziałam schodząc po schodach do mojego ojca, który akurat wchodził do domu.
- Cześć córciu. - odpowiedział kierując się do kuchni, gdzie moja mama robiła kolacje. Pocałowali się. Ciesze się, że im i ogólnie nam zaczyna się układać.
Kanapki, które mama zrobiła dla mnie - z racji tego, że jestem wegetarianką zrobiła mi je z serem i pomidorem. - zabrałam do swojego pokoju, gdzie w ciszy i samotności mogłam je zjeść.
Miałam właśnie iść się umyć, gdy zadzwoniła do mnie Lisa:
- I jak tam ten twój twitcam?
- Przepraszam, ale dzisiaj nie mogę go zrobić. Innym razem. Ok?
- No spoko. - odpowiedziała zawiedziona - Kłamałaś?
- Z czym? Że ich poznałam? Nie. Po prostu teraz nie mogę zrobić twitcam'a. Chyba, że do nich zadzwonię i spytam się czy przyjdą. Jak coś to będę na Twitter'ze. Pa. - rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź. Postanowiłam, że napiszę sms'a do Niall'a:
"Hej Niall'erku. Mógłbyś wpaść do mnie z Liam'em, Zayn'em i Harry'm? Zrobimy sobie twitcam'a i pokaże mojej przyjaciółce z Polski, że was poznałam. Co ty na to? :)"
Długo na odpowiedź nie musiałam czekać:
"Tak pewnie. Louis też ma przyjść? Bo wiesz - nie wymieniłaś go. A i Harry też ma przyjść? ;/"
"Nie wymieniłam go bo ma nie przychodzić. Tak, Harry też ma przyjść. Dlaczego miałby nie przychodzić? To przyjdziecie we czterech?"
"Ok. Już idziemy."
Długo nie musiałam na nich czekać. Tak jak prosiłam - nie było z nimi Louis'a.
- Hej wam! - przywitałam się z każdym po kolei. Na końcu był Niall:
- Dlaczego nie chciałaś aby Louis przyszedł z nami? - spytał szepcząc mi do ucha
- Bo nie. A ty dlaczego nie chciałeś, aby Hazza przyszedł z wami?- Spytałam się
- Nie ważne. - odpowiedział po czym odkleiłam się od niego
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Liam
- Myślałam, że zrobimy twitcam'a. Moja przyjaciółka z Polski was kocha i nie wierzy mi, że was poznałam.. - uśmiechnęłam się do nich
- Ma chłopaka? - spytał się mnie tym razem Harry
- Oj Hazzuś nie przejmuj się tym, aż tak bardzo - puściłam mu oczko - ma. - na co wszyscy - z wyjątkiem Hazzy - zachichotali.
- Chodźcie do mojego pokoju. - wskazałam ręką na schody
Napisałam jeszcze do Lisy, żeby weszła na Twitter'a i zrobiliśmy twitcam'a:
- To na pewno efekty specjalne. - powiedziała oburzona Lis.
- Nie prawda! Spójrz. - popatrzyłam na Niall'a - Niall pocałuj mnie w policzek
- Spoko - powiedział uśmiechnięty i wykonał moje polecenie - wiesz jak chcesz to moje przenieść się na przód. - puścił mi oczko
- Nie, nie trzeba. - tym razem ja mu mrugnęłam - i co Lis, wierzysz mi?
- O M G - przeliterowała - to na prawdę oni! To One Direction! - zaczęła piszczeć.
- Ej. Spokojnie.
- Ale chyba jednego brakuje? - spytała Lisa. Tego pytania się obawiałam
- No tak, ale dla Louis'a coś wypadło. - popatrzałam na chłopców - jak przyjedziesz do mnie na wakacje to cię z nimi zapoznam. - uśmiechnęłam się mimowolnie, chociaż wiedziałam, jaka będzie reakcja Lisy - zacznie piszczeć i wrzeszczeć tak, że chłopcy uznają ją za chorą psychicznie.
Pogadaliśmy jeszcze trochę, aż zaczęła dochodzić godzina 21 w Anglii, czyli 22 w Polsce. Pożegnałyśmy się i rozłączyłyśmy.
- Fajna ta twoja koleżanka. - powiedział uśmiechnięty Harry
- Harry, przykro mi, ale ona ma chłopaka. Mówiłam ci.- posmutniał. Tak, Lisa miała chłopaka. Zaczęła się z nim spotykać jeszcze jak byłam w Polsce, ale nie wiedziałam, że coś z tego wyjdzie.. Oficjalnie chodzić zaczęli pod koniec wakacji..
- To pa. Fajnie było. - przytulił mnie Liam - A i porozmawiaj z Louis'em. Na prawdę byliśmy w wytwórni. A Lou, prosi nas tylko, abyśmy z Tobą pogadali. Serio, nie skreślaj go od razu. To nie jego wina tylko Paul'a. To on nas tak długo przetrzymał.
- Ale Louis'owi nie zabrał chyba komórki, aby ten nic mi nie napisał. - odpowiedziałam smutna
- Radzę ci abyś zadzwoniła, ale rozumiem cię. Tylko proszę, nie skreślaj go od razu. Całe dnie mówi tylko o tobie. - powiedział wychodząc ode mnie z domu.
Na prawdę? - pomyślałam.
Chłopców do ich auta odprowadziłam wzrokiem. Nie czekając długo zamknęłam drzwi i poszłam do łazienki a następnie spać.
*w szkole*
- Słyszałam, że chłopcy byli u Ciebie wczoraj? - powiedziała Emma, która właśnie podchodziła pod swoją szafkę znajdującą się obok mojej
- No tak. - odpowiedziałam
- A mnie to już nie raczyłaś zaprosić? - zaplotła ręce na piersiach i podniosła lewą brew do góry
- Przepraszam, ale nie wiedziałam czy przyjdziesz.. - zaczęłam się tłumaczyć - Wiesz.. Jak chcesz to będziemy mogły zrobić kolejnego twitcam'a. - uśmiechnęłam się do niej
- Niech Ci będzie.. Już nie jestem zła. - puściła mi oczko - Nie było z wami Louis'a.
- No tak.. - zaczęłam - Sama wiesz dlaczego..
- Spoko.. Chodź już na lekcję. - złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą
Lekcje przeciągały mi się jak nigdy.
*2 godziny później*
- Jeszcze tylko środa, czwartek, piątek i weekend. - powiedziała Em - Mam nadzieję, że szybko minie ten tydzień..
- Tak, ja też. Masz jakieś plany na dzisiaj? Może pójdziemy na zakupy? - zaproponowałam
- Ok. - odpowiedziała - To o której i gdzie się spotykamy?
- O 17.00 pod Big Ben'em. Będę czekać. To pa. - odwróciłam się od dziewczyny i odwróciłam się w kierunku drogi prowadzącej do mojego domu. Włożyłam słuchawki i poszłam.
Weszłam do domu i jedyna myśl jaka mi się nasunęła to tylko "Nie mogę uwierzyć, co to ma być?"
______
Przepraszam, że w taki momencie :* Mam nadzieję, że mi to wybaczycie. Podoba się długość posta? :>
Chciałabym was tak zatrzymać w niepewności :D Dziękuję za 1,205 wejść i za komentarze pod ostatnim postem.
 < musiałam wstawić :)

Chciałabym aby KAŻDY kto przeczyta lub zobaczy rozdział napisał mi co o nim sądzi z racji tego, że chce zobaczyć ile was tu jest :)

Przepraszam, że dodałam tak późno rozdział, ale była i dalej jestem chora i strasznie mnie bolała głowa..
I tak jak zawsze: 10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ 

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Liebster Awards

Zostałam nominowana do Liebster Awards - dziękuję :*

Odpowiedzi na pytania od Klaudii (http://opowiadaklaudia-onedirection.blogspot.com)

1. Jak masz na imię?
Paulina
2. Od kiedy piszesz bloga?
8 kwietnia 2012

3. Jak zaczęła się twoja przygoda z 1D?
Usłyszałam ich piosenkę, chyba na Vivie. Zaciekawiła mnie i zaczęłam szukać więcej ich piosenek i faktów o nich i tak się zaczęło.
4. Ulubiona książka?
Pamiętniki wampirów i Harry Potter.
5. Co Cię inspiruje do pisania bloga?
Trudno powiedzieć, chyba sama z siebie, ale też samo 1D. :) Chociaż jak zakładałam bloga 1D nie miało się pojawić :)
6. Od kiedy jesteś Directioner?
Dokładnej daty nie pamiętam, ale tak mniej więcej od wakacji 2011.
7. Należysz do jakiś fandomów? (oprócz 1D)
Mixer, Belieber, Barbz, Smiler.

8. Masz zwierzę?
Mam, myszkę :)

9. Jakiej słuchasz muzyki?
Przeważnie Pop, ale słucham wszystkiego co wpadnie w ucho.

10. Twoje marzenie?
Umówić się z Niall'em :D Być sławną piosenkarką i wystąpić na Madison Square Garden.

11. Masz rodzeństwo?
Nie.

Moje pytania:
1. Jak masz na imię?
2. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?
3. Masz jeszcze inne blogi?
4. Za co lubisz 1D?
5. Opowiadanie czy imagine?
6. Twoje marzenie?
7. Opisz siebie w 3 słowach.
8. Film czy książka?
9. Ulubiona książka
10. Blogi jakiej kategorii czytasz?
11. Ulubiony sport?

Blogi, które nominuję:
http://imagines-stories-and-all-about-1d.blogspot.de
http://negatyw-szczescia.blogspot.com
http://toloveoveragain.blogspot.com
http://marrymeharrystyles.blogspot.com
http://turn-back-time-with-one-direction.blogspot.com
http://onedirectionpolskieimaginy.blogspot.com/

sobota, 19 stycznia 2013

08.

*Perspektywa Louis'a* MUSIC ON
Dziewczyny wysiadły, a my pojechaliśmy na miejsce naszego odpoczynku. Na miejscu byliśmy po jakiejś 30 minutowej drodze. Był to mały lasek przy Londynie, obok lasu była łąka z jeziorem, przy której rozbiliśmy nasze namioty, Liam i Harry poszli po jakieś patyki do lasu na ognisko, Niall wyciągnął swoją gitarę i położył ją w namiocie, a Zayn zajął się alkoholem.
- Nie pomożesz? - spytał Niall
- W czym? - odpowiedziałem mu pytaniem
- Wyjmij jedzenie z samochodu i połóż je na stolik - wtrącił Zayn.
Wystawiłem mu tylko język i zrobiłem to co powiedział, zaraz po tym przyszli Liam z Harry'm i patykami na ognisko. Postanowiłem, że to ja je rozpalę.. Po około godzinie postanowiłem napisać sms'a do Amy:
"Hej! Jak tam babski wieczór? Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Lou :) x"
"Nie, nie przeszkadzasz ;) Co tam? ;*"
Otwierając pierwsze piwo, zobaczyłem, że Am. odpisała mi. Uśmiechnąłem się do telefonu na co ci debile zrobili głośne "Uuu.."
- Z kim tak piszesz? - spytał rozbawiony i już trochę podpity Harry
- Z Amy.
- To romansujcie gołąbeczki. - zaśmiał się łykając kolejny łyk piwa, widać było, że cała trójka wypiła coś więcej niż piwo, chyba tylko Liam aktualnie nie pił... Było to moje pierwsze piwo, więc można było powiedzieć, że nie byłem piany ani nic. Harry chwiejnym krokiem podszedł do ogniska gdzie siedziała reszta. A ja postanowiłem siedzieć w miejscu w którym ciągle byłem i pisałem z Amy.. Powoli dochodziła godzina 23.00, a Amy przestała odpisywać. Może po prostu poszły już spać, przecież mają jutro szkołę. Nagle usłyszałem jakieś krzyki i spojrzałem w tamtą stronę. Okazało się, że Harry wykrzykuje coś do Niall'a co mu się nie spodobało i zaczęli się bić. Szybkim ruchem wstałem spod drzewa i podbiegłem do nich rozdzielając ich
- O co znowu kurwa poszło? - tak, znowu.. nie raz o coś się kłócili po pijaku, a później dochodziło do bójki.. Złapałem Niall'a i zawołałem Liam'a, który już spał tak jak Zayn.
- Co? - powiedział oburzony Liam, który jak było widać po jego twarzy- był zmęczony i senny
- Pobili się - wskazałem palcem na Niall'a i Harry'ego - a tak przy okazji, to o co poszło?
- Nieważne! - krzykną w moim kierunku Niall
- Jeżeli się pobiliście to raczej ważne. - powiedział Liam - to o co poszło?
- Powiedział za dużo - blondyn wskazał palcem na loczka
- Ale co powiedział? Mów jaśniej! - rozkazałem Niall'owi
- Powiedziałem, że Amy nigdy się z nim nie umówi. Nawet nie próbuje do niej zagadać, napisać sms'a, ani nic..
Każdy to przemilczał, nie wiedziałem, że Niall zarywa do Amy.. No tak, przecież nawet nie próbował..
- Ej, dobra. Spokój! - powiedział Liam - rano to obgadacie, na spokojnie i na trzeźwo - podniósł jedną brew do góry.
- A teraz spać - dodałem, wskazując palcem na namioty. Jutro, znaczy może już dzisiaj- nie wiem ile czasu zajęło nam, dla mnie i Liam'a, pogodzenie ich do tego stopnia, aby się nie pobili.
Gdy upewniłem się, że Niall i Harry już śpią ja i Liam dopiero mogliśmy położyć się spać.
Następnego dnia, gdy już się "zebraliśmy" Niall i Harry nie odzywali się do siebie ani słowem..
*30 minut później, w apartamencie*
- Trzeba ich jakoś pogodzić. - szepnąłem do Zayn'a
- Poradzą sobie, to duzi chłopcy. - puścił mi oczko
- Trzymam cię za słowo. - odpowiedziałem odchodząc do kuchni, zgłodniałem. Postanowiłem zrobić sobie płatki na mleku. O 14.00 mieliśmy jechać do wytwórni. Dzwonił do nas Paul. Czyli za jakieś 2 godziny mamy być już na miejscu, przed tym postanowiłem, że napiszę do Amy.
"Jak tam lekcje? Spotkamy się później? x"
"Pewnie ;) Kończę o 15"
"Przyjadę po ciebie pod szkołę :*"
O fuck. Zapomniałem, że mamy być na 14 w wytwórni.. Może się wyrobimy. Ciekawe co Paul od nas chce?
___

Tak, wiem. Dzisiejszy rozdział jest krótki i do dupy :c bywa.. Ale następny obiecuję, że będzie lepszy, przynajmniej mi się tak zdaje. Przepraszam też za to, że dodałam tak późno rozdział, ale niestety nie było 10 komentarzy ;c może tym razem będzie szybciej? :D Kolejny rozdział będzie z perspektywy Amy. :)
10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ
Przypominam, że możecie zadawać pytania do mnie, jak i do bohaterów ;-)

wtorek, 8 stycznia 2013

07.

Na rozpoczęciu roku dowiedziałam się kto jest moim wychowawcą, jakie mam jutro lekcję i na którą godzinę trzeba przyjść do szkoły. Ogólnie same nudy..
- Amy gdzie mieszkasz? Może akurat mam po drodze to przejdziemy się razem - uśmiechnęła się do mnie Em. Podałam jej adres.
- To po drodze, chodź. Zayn i jego kumple mają po mnie, w tym wypadku nas, przyjechać. Mam pomysł! Może zostałabyś dzisiaj u mnie na noc, mam wolną chatę, obejrzymy sobie film, poznamy się lepiej, a jutro pójdziemy razem do szkoły.. Teraz spakowałabyś się, a ja bym na Ciebie poczekała..
- Dobry pomysł chodź - uśmiechnęłam się, ciągnąc za rękę Emmę.
Poszłyśmy do samochodu, który już czekał pod szkołą.
- Siema chłopcy, patrze kogo tu mam. Zayn mówił, że się już poznaliście - wskazała na mnie ręką, a chłopcy wręcz się na mnie rzucili..
- Też się za wami stęskniłam - powiedziałam ledwo łapiąc oddech - dobra puśćcie mnie bo mnie udusicie - zaśmiałam się. Wsiedliśmy do samochodu a obok mnie oczywiście Lou i Niall, po ich minach było widać, że nie są zadowoleni z faktu, że muszą się mną dzielić. Wiem, że to trochę głupio brzmi, ponieważ znam ich od dwóch dni, ale mam nadzieję, że coś z tego wyjdzie. W między czasie, gdy jechaliśmy w samochodzie dowiedziałam się, że Emma jest siostrą Malik'a.
- Słyszałam, ze macie mój numer telefonu? - te słowa skierowałam do Lou i Niall'a - Teraz się tłumaczcie! - zaśmiałam się, a ze mną cała reszta samochodu
- No, bo ten... My.. - zaczął jąkać się Niall
- Zakochaliście się - palną Zayn, a chłopcy spalili buraka
- Nie prawda to nie tak - zaczął tłumaczyć Lou - my po prostu chcemy się poznać z koleżanką i potrzebowaliśmy jej numeru telefonu..
- No właśnie! - przytakną mu Niall
- Lou, wytłumacz mi coś jeszcze.. Eh. Kim ty jesteś, że całe serwisy plotkarskie są w naszych zdjęciach? - spytałam, zaczynając tym samym ten temat
- No bo ja, to znaczy my.. - nie dokończył
- To ty nie wiesz kim oni są?! - wrzasnęła tym razem Em.
- Gdybym wiedziała raczej bym się nie pytała, prawda? No więc powiecie czy nie? - spiorunowałam ich wzrokiem
- To dziwne, że nie wiesz. Zdziwiliśmy się też, jak nie zaczęłaś piszczeć w samolocie na nasz widok - zaczął Niall
- No wiesz, w takim małym mieście, z którego ja pochodzę, nie zna się zbyt dużo sław. To kim jesteście?
- One Direction
- A, to wy byliście w x-factor'ze? Moja przyjaciółka z Polski was kocha.. To o was słyszałam, ale inaczej wyglądaliście w telewizji, gazetach lub w internecie niż na żywo.. Szczerze? Zawsze omijałam gazety gdzie byliście, szerokim łukiem. Jakoś tak, niezbyt was lubiłam. Wydawaliście mi się rozpieszczonymi gwiazdami z wodą sodową w głowie.. Eh, sorry..
- Naprawdę? Nic się nie stało, w końcu nas nie znałaś. Ale teraz możemy się już przyjaźnić, tak? - Spytał Lou
- Tak możemy, a teraz już ja i Em idziemy, bo się umówiłyśmy - mówiąc to, wymieniłam z Emmą porozumiewawcze spojrzenia po czym Em dodała:
- To ja i Amy wychodzimy. Pa chłopcy - powiedziała Emma żegnając się z nimi
- Pa - pożegnałam się i ja, całusem w policzek...
Wyszłyśmy, zaprosiłam Emmę do mojego pokoju, który nie był jeszcze w pełni gotowy. Normalne, przyjeżdżasz z Polski z niczym i musisz urządzić cały dom. Rodziców nie było, zapewne pojechali po meble, bo tata pracę zaczyna dopiero za cztery dni, a mama idzie na rozmowę o prace w studiu nagraniowym, za tydzień, strasznie cieszę się, że zaczęło nam się układać..
- Emma, jeśli jesteś głodna to idź na dół do lodówki i wybierz coś sobie.. A ja za ten czas przygotuję się na jutro do szkoły i spakuję się do Ciebie na noc..
- Ok. - odrzekła po czym zeszła na dół, a po chwili była w moim pokoju z jabłkiem. Ona już zaczęła jeść, a ja nawet ubrań nie naszykowałam. Ehh no trudno.
- Jeszcze się nie przygotowałaś? - zapytała się mnie zdziwiona
- Nie właśnie dopiero zamierzam.. To ja idę i spakuję się na jutro do szkoły, a ty jak chcesz idź na dół do salonu i włącz sobie TV - dodałam po chwili i poszłam, spakowałam się w moją torbę z jokerem.
- Nie, zostanę z tobą. Smutno może ci samej będzie - powiedziała ze smutną miną, po czym wybuchnęłyśmy wielkim, niekontrolowanym śmiechem
Spakowałam jeszcze piżamkę (dużą męsko bluzkę i majtki :D), kosmetyki i ubranie na jutro do szkoły..
- To jak, możemy już iść? - spytała Em.
- Chwileczkę, jeszcze zadzwonię do mojej mamy i powiem, że dzisiaj nocuję u Ciebie, plus do przyjaciółki z Polski, ponieważ prosiła, abym do niej zadzwoniła, jak tylko przylecę, a że zapomniałam..
- Dobra, nie tłumacz się już tylko dzwoń - przerwała mi

ROZMOWA Z MAMĄ:

- Hej mamo - powiedziałam po Polsku
- Hej córciu, stało się coś? - spytała
- Nie tylko jest taka sprawa, że nocuję dzisiaj u Emmy, siostry Zayn'a.. Zgadzasz się?
- No, niech będzie.. A wyrobisz się do szkoły rano?
- Tak, mam jutro na 9.00, a z Emmą jesteśmy razem w klasie. Więc do szkoły pójdziemy razem. To pa, kocham cię - rozłączyłam się nie czekając na odpowiedź, cała rozmowa odbywała się po Polsku więc Em, patrzyła się jak na głupią

- To jak możesz? - spytała mnie Emma
- Tak, pewnie. A teraz telefon do Lisy, ok? - zrobiłam oczy szczeniaczka z myślą, że może akurat to na nią zadziała.
- Eh.. No spoko, niech będzie, ale to wszystko przez tą minę! A tak na marginesie. Jeżeli będziesz coś chciała od chłopaków z One Direction, zrób tą minę i wszystko dostaniesz - "puściła" do mnie oczko
- Dzięki. To ja dzwonię do Lizy i idziemy..

ROZMOWA Z LISĄ:

- Hej Kochanie! - powiedziałam
- O.. Cześć,wiesz jak ja za Tobą tęsknie? - spytała mnie moja BF - a jak tam jest, lepiej niż w Polsce? Opowiadaj
- No wiesz, pewnie że lepiej! Na przykład poznałam One Direction! - wręcz krzyknęłam, tak jak Lisa, tyle że ona w dodatku zaczęła piszczeć
- Żartujesz, prawda? - spytała tym swoim poważnym głosikiem
- Nie, na prawdę! Jak nie wierzysz jutro będę mogła zrobić twitcam'a, abyś uwierzyła.. - oznajmiłam
- Boże, czy ty wiesz jak ja ich kocham? A szczególnie tego blondyna..
- Ty się za bardzo nie napalaj, ja go sobie zaklepałam - powiedziałam udawanym oburzonym głosem
- No spoko.. - powiedziała smutno - ale tą wideo rozmowę i tak będziesz mogła zrobić
- Ok, ja już kończę. Śpieszę się! Pa
- Pa  - rozłączyła się.

- To jak, możemy iść? - spytałam Emmę
- Chodź - wzięła mnie pod rękę i poszłyśmy


___

10 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

Mam nadzieję, że tyle starczy ;)) 
Jeżeli macie jakieś pytanie do bohaterów lub do autorki to piszcie pod spodem w komentarzach :>

piątek, 4 stycznia 2013

06.

Rozpięłam pasy i wyszłam z samochodu. Stał tam jeszcze przez chwilę więc przy drzwiach wejściowych do domu pomachałam mu, a on odjechał..

- I jak było? Nie zgubiłaś się? - spytałam mama, która akurat siedziała w salonie i czytała gazetę.
- Dobrze. Nie uwierzysz w to co się stało!
- A co takiego? - zaciekawiła się moja mama która od razu odłożyła gazetę i ściągnęła okulary z nosa kładąc je na mały stolik przy ścianie, który już zdążyli kupić wtedy kiedy ja byłam z Lou.
- Spotkałam jednego chłopaka z samolotu, Louis'a. Zaprosił mnie na gorącą czekoladę więc się zgodziłam, gdy tam siedzieliśmy w kawiarni nagle podbiegł do nas jakiś fotoreporter i zaczął robić zdjęcia, Lou wziął mnie za rękę i wybiegliśmy na dwór, ale tam się od nich roiło.. - przerwała mi
- Może to po prostu zbieg okoliczności, nie masz się czym przejmować. A ile ten Louis ma lat?
- A tego to ja nie wiem.. Tak na prawdę nic o nich nie wiem, mam jedynie Twitter Louis'a. - mama nic nie powiedziała - To ja idę do siebie i przygotuje się na rozpoczęcie roku szkolnego. - Jak powiedziałam tak i postanowiłam. Z pudła wyciągnęłam białą bluzkę, czarną marynarkę, czarne buty na koturnie i czarną przed kolana spódniczkę, a po tym postanowiłam wziąć laptopa i wejść na pierwszy lepszy serwis plotkarski. To co tam zobaczyłam przeraziło mnie. Roiło się tam od fotek moich i Louis'a z dzisiaj. Zdziwiłam się i postanowiłam zadzwonić do Lou, ale przecież "mądra ja" nie mam jego numeru telefonu.
Postanowiłam, że jutro dokładnie przegrzebię internet w tej sprawie i pogadam z Lou, a teraz pójdę się umyć i spać, ponieważ oczy mi się zamykały przed monitorem. Momentalnie usnęłam..

Obudziłam się. Zegarem wskazywał godzinę 7.30. Na 8.55 miało zacząć się rozpoczęcie roku szkolnego. Nowa szkoła, w dodatku w Londynie, za granicą. "Ciekawe jak tu wygląda rozpoczęcie szkoły" - myślałam. Dziwne, te myślenie zajęło mi sporo czasu, bo aż do 8.00. Muszę wstawać, nie mogę się spóźnić. Umyłam się, przebrałam we wcześniej przygotowany strój i zeszłam na dół do jadalni. Nie było tam jeszcze niektórych mebli i stało kilka pudeł.
- Hej mamo! - podeszłam i przywitałam się, dałam jej całusa w policzek.
- Hej, głodna? - spytała
- Troszeczkę, a co jest? - spytałam i podeszłam do "lodówki (klik)" jeśli można to w ogóle tak nazwać. Wyjęłam z niej jogurt i wypiłam go, zanim się spostrzegłam była już 8.30
- Mamo zawieziesz mnie do tej nowej szkoły? Za około 20 minut zacznie się rozpoczęcie..
- Tak, już idź do samochodu, a ja tylko nałożę buty i ramoneskę i możemy jechać - uśmiechnęła się pogodnie moja rodzicielka
- Ok.

Wzięłam klucze do samochodu, które leżały na półce w korytarzu. Poszłam do garażu i otworzyłam samochód, wsiadłam na miejsce pasażera i czekałam.
- Mamo, szybciej tam! - wrzasnęłam z samochodu
- Już idę! - krzyknęła wchodząc do garażu - nie martw się nie spóźnisz się - puściła do mnie oczka, uśmiechnęłam się i włączyłam radio

Pod szkołą byłam dosłownie po pięciu minutach, czyli z buta będzie jakieś dziesięć - i dobrze.
Poszłam na plac za szkołą stanęłam na chodniku i czekałam, aż w końcu się zacznie.
-.. ej wszystko dobrze? Słyszysz mnie - spytała się nieznajoma dziewczyna
- Tak, sorry zamyśliłam się, co mówiłaś? - spytałam
- Jak się nazywasz i w której jesteś klasie. Ja jestem Emma, ale mów jak chcesz.
- Amy - uśmiechnęłam się - idę teraz do Liceum, pierwszej klasy do 'b'
- No to witaj w klasie - zaśmiała się Em.
- Really? Będziemy razem w klasie?
- Tak - uśmiechnęła się
- Cześć Em. - przerwał nam jakiś chłopak - Chciałem ci powiedzieć, że dzisiaj jadę z chłopakami pod namioty za miasto, rodzice też wyjeżdżają wiec cała chata twoja. - dopiero teraz spostrzegłam że był to Zayn, ten z samolotu. Znajomy Lou i Nialler'a. Ciekawe czy resztę chłopaków też spotkam.. - O, czy moje oczy się nie mylą? Amy? - spytał nie pewnie
- Hej Zayn - rzuciłam, przy czym lekko uśmiechnęłam się
- Wy się znacie? - dołączyła do rozmowy Emma
- No jeśli wiemy jak się nazywamy to raczej tak - odpowiedział Zayn kierując te słowa do swojej siostry - boże, ale ona jest głupia - ściszył głos i te słowa wypowiedział do mnie, tak, aby Emma nie słyszała. Niestety, nie udało mu się.
- Dobra, idź - zbulwersowała się Emma
- No ok. - chłopak zaczął powoli odchodzić w przeciwną stronę niż ja i Em. - Amy! Jest jeszcze jedna sprawa - podszedł do mnie - dasz mi swój numer telefonu?
- Tak pewnie pisz: 742
- Ej, a Perrie? - wtrąciła Em
- Ale to nie dla mnie. - na te słowa przerwałam pisanie i spojrzałam na nich
- To dla kogo? - spytałam
- Dla Niall'a i Louis'a. Zrobią wszystko, aby mieć twój numer - na samą myśl o nich uśmiechnęłam się nieśmiało i zarumieniłam. Oni byli tacy słodcy..
- Hmm, no spoko. Ok. Pisz dalej: ***
- Ktoś tu się zakochał - westchnęła Em, poszłyśmy na rozpoczęcie roku.. Same nudy.

_____

5 KOMENTARZY = NOWY ROZDZIAŁ

Heej. Jestem ciekawa czy taka mała czcionka nie przeszkadza wam w czytaniu? Napiszcie czy wam się podoba. :)) xoxo